"Zwierzę, jako istota żyjąca, zdolna do odczuwania cierpienia, nie jest rzeczą.

Człowiek jest mu winien poszanowanie,ochronę i opiekę."

Art. 1.USTAWA z dnia 21 sierpnia 1997 r. o ochronie zwierząt

Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva!

ul. Kawęczyńska 16/39, 03-772 Warszawa

Wspomóż nas wpłatą na konto 63 2030 0045 1110 0000 0255 4630

Menu witryny


Przekaż Darowiznę

Kwota darowizny:

Start Metamorfozy


Hebe

W DT od 13.06.2012

Data ur. 05.04.2012

 

 

Koteczka wraz z innymi kociakami trafiła do nas z Gdańska. Wszystkie były w nieciekawym stanie, lecz jej był najgorszy. Nie udało się uratować jednego oczka, konieczna była interwencja chirurgiczna. Koteczka jest piękna mimo utraty jednego oczka.

 


 



 

 

Hebe                Stokrotka             Kalina

    Hebe  Stokrotka   Kalina

 

W DT od 13.06.2012

Data ur. 05.04.2012


 

Kociaki  urodzone w Gdańsku Wrzeszczu. Kociaki chore jedne bardziej drugie mniej.

 

Koci katar był u kociaków pryszczem do wyleczenia. Wszystkie dochodziły do siebie i było widać poprawę, ale nagle zaczęły odchodzić. Nie byłyśmy w stanie pomóc kociakom, bo ich śmierć była bardzo szybka, a przyczyna nieznana nawet weterynarzom.

 

Hebe przeżyła trudną operację oka, wyszła z grzybicy, świerzbu i kociego kataru ale w niespodziewanym momencie śmierć ją zaskoczyła. Tak po prostu zmarła podczas sprzątania i karmienia, szok, na moich oczach odszedł kot, który czekał na wymarzony dom, wyleczony i gotowy na poznanie nowych opiekunów. Sekcja wykazała niewydolność serca, spowodowana prawdopodobnie przebytym kocim katarem. Po co tyle było cierpienia by potem po prostu odejść? Śpij spokojnie kwiatuszku!

 

Hebe odeszła  23.07.2012

Kalina i Stokrotka odeszły 10.07.2012

[*][*] [*]



Miłek


Milek


Data ur. 05.04.2012

W DT od 13.06.2012

 

Kociak w najlepszym stanie trafił do nas z Gdańska od razu z przeznaczeniem do adopcji. Pozostała część rodzeństwa na leczenie. Mały złośnik jak tylko widział człowieka prychał i chował się w kąt. Gdy brało się go na ręce mruczał, będąc czujnym, bo gdy się go odstawiło znowu było pchyyyyy i uciekał. Gdy pojawiły się pierwsze objawy niezidentyfikowanej choroby jelit i wątroby na leczenie było już za późno. Kociak odchodził cicho, ja wtulona w niego ze łzami na policzku szeptałam, że kocham, że jest mi bardzo przykro, że nie mogę go uratować. Na wiele uratowanych kocich żyć, są te chwile gdzie jestem bezradna, to boli niestety najbardziej.

 

Odszedł 24.06.2012

[*] [*] [*]

 000000000000000000000

 

Polecamy

projektowanie i pozycjonowanie stron internetowych


Biuro Rachunkowe OMEGA



loggo